Szukaj na tym blogu

czwartek, 25 lipca 2019

Cuda - czy istnieją?


Witam, przepraszam za nieobecność wczoraj. Już nadrabiam zaległość. Temat na dziś może wydawać się kontrowersyjny ... Ale jest taki tylko na pierwszy rzut oka. Nie będę przedstawiać zjawiska cudu z perspektywy kościoła katolickiego ... Tylko człowieka o otwartym umyśle. Zapraszam do czytania i komentowania.

Słysząc słowo 'cuda', każdy z nas myśli o tym co opisuje Pismo Święte. Większość ludzi jest przecież wierząca, nawet jeśli nie chodzą do kościoła. Obchodzimy nawet święta konkretnych sytuacji jak Boże Narodzenie, co przecież jest pamiątka cudownego narodzenia dziecka bez wcześniejszego stosunku płciowego mężczyzny i kobiety. Wszyscy właśnie tak postrzegają cuda, jak opowiada o nich religia. 'Gorejący krzew', 'Rozstąpienie morza Czerwonego', 'Zamiana wodę w wino', 'Uzdrawisnie' to tylko niektóre z niezwykłych zjawisk z Biblii, ale przecież już samym cudem jest 'Glos z nieba', a czytamy o nim bardzo często w 'Piśmie'. Nie mówię tego dlatego, żeby podważyć wiarygodność tych zdarzeń, tylko zaznaczyć, iż 'święta księga' mówi o 2 tysiącach lat. Zagłębiając się w lekturze, mamy wrażenie obcowania ludzi z niewyjaśnionymi zjawiskami każdego dnia ... A czasami jeden niezwykły moment od drugiego dzieli duży odstęp czasu. To jeden z powodów, dla których człowiek zaczyna wątpić w prawdziwość nauk Kościoła, bo przecież nasze życie różni się od Tego przedstawionego np. przez kapłana. Nie widzimy spadającej manny z nieba ani nie słyszymy głosu Boga ... Więc ciężko uwierzyć 

Ale potrzeba tylko i wyłącznie wiary tak popristu, bez pragnienia jasnego biblijnego znaku. Cuda dzieją się każdego dnia i to na naszych oczach. Jednakże za bardzo chcemy zobaczyć to co mówi Kościół, żeby zobaczyć prawdę. Komedia 'Bruce Wszechmogący' dokładnie to tłumaczy. Mimo wielkiego dystansu do człowieka i humoru, posiada ona sceny 'mądre' i pouczające. W jednej z nich Bóg tłumaczy głównemu bohaterowi, że rozstąpienie morza czy uzdrowienia to tylko 'sztuczki' a cuda dzieją się na codzień, tuż obok nas. Zgadzam się z tym. Przeżyłem w swoim życiu wypadek, z medycznego punktu widzenia mający pozbawić mnie życia. A tak się nie stało i nie poniosłem w sumie żadnych większych obrażeń. Miałem problemy na różnych płaszczyznach i mogłem skończyć na prawdę źle ... Ale podniosłem się i wyszedłem na prostą. Wiele było takich momentów. Ale też dużo jest ich wśród was. Człowiek mówiący 'nie' narkotykom, matka na granicy załamania nerwowego mająca czas na zabawę z dzieckiem, wyjście z chorób, spotkanie prawdziwej miłości po wielu latach i bardzo daleko od siebie, narodziny zdrowego dziecka, gdy tak wiele przychodzi na świat chorych, poznanie matczynej miłości od obcej osoby, gdy nie miało sie jej u własnej matki ... Każdy przeżyty dzień ... Tysiące osób trąci życie każdego dnia.

Życzę wam miłego dnia

                         WrażliwyOutsider

poniedziałek, 22 lipca 2019

Masz prawo do ...


Witam, dzisiejszy artykuł poświęcę tematyce w zasadzie pomijanej, a przecież tak ważnej. Nie będę zajmować się tutaj kwestią polityczną czy Kodeksem Praw Człowieka funkcjonującym w naszym kraju. Chcę się skupić na istocie człowieczeństwa, i jego potrzebach, pragnieniach, wartościach. Zachęcam do przeczytania i komentowania

Każdy z nas się narodził. Wcześniej czy później, w tym czy innym zakątku świata, posiadając różne kolory skóry, konkretną płeć i geny. Człowiek jest tak różny od drugiego człowieka, ale bez wyjątku mamy coś wspólnego. Prawa, które dostał każdy z nas. W dziejach świata starano nam się je podważyć, zmienić, zniszczyć. Ale rodząc się na tej ziemi, dostaliśmy je od Boga czy losy a o których zapominamy dając pierwszeństwo Prawu Polskiemu ... A przecież mamy takie uniwersalne ... Dotyczące każdego rejony świata.

* Mamy prawo kochać i być kochani. Miłość to najwspanialsze uczucie, jakie może wytworzyć człowiek... Choć w mojej sytuacji to uczucie przekraczające poza 'ramy' ludzkiej wyobraźni. Gdy czujemy uczucie miłości, takiej szczerej i prawdziwej 'automatycznie' wszelkie bariery przestają istnieć. Jack będzie z Rose, nawet gdyby oboje utonęli. Każdy ma prawo utonąć w ocenianie miłości. Pozwólmy sobie na to.
* Mamy prawo mieć wiarę. Bez względu w jakiego Boga, czy nawet w siebie. Każdy powinien móc mieć wiarę.
* Nie mogło zabraknąć prawa do życia tak łamanego w obecnym świecie. Człowiek jest istotą doskonałą. Jego umysł funkcjonuje lepiej niż najnowocześniejsze komputery. Przy uśmiechu pracuje nam 17 mięśni a by wyrazić smutek 47. Przy pocałunku zaś, funkcjonują nam nie tylko mięśnie twarzy ale też 112 mięśni innych części ciała. Bez względu na wiek, religie, wygląd, narodowość ... Pozwólmy każdemu by mógł się uśmiechać i smucić oraz by skosztował smaku pocałunku.
* Szczęście - to chyba najtrudniejsze do zdobycia przez ludzi. Od wieków człowiek szuka 'recepty' na szczęście mimo, że 'apteka' jest w nas samych. Jedną z najważniejszych rzeczy dających szczęście jest pierwsze wymienione prawo. Nie musimy mieć pieniędzy, zdrowia, wiary, kariery by poczuć tak potężna radość w sercu i zaspokojenie w zwykłym przytuleniu ukochanej osoby.

To, tylko niektóre z praw, na które ludzie zasługują. Zauważ ... Tak proste... A tak potrzebne.
                                      WrażliwyOutsider

piątek, 19 lipca 2019

6 płatek róży: Serce vs rozum - Trudny wybór


Dzień dobry. Tytuł posta brzmi bardzo naiwnie i mało poważnie, jednakże taki nie jest. Temat wyboru między głosem rozsądku, a uczuciami zdarza się nad wyraz często ludziom na całym świecie, z odmiennych kultur, różnym wieku, wierze, pochodzeniu itp. Nie rzadko podjęta decyzja, jest tą na całe życie. Zły wybór, może powodować nawet poczuciem winy do końca naszych dni. Proszę o przeczytanie i komentowanie mojego artykułu (Zaznaczam, że wnioski w 100% są mojego autorstwa, nie poparte żadnymi opiniami. Przedstawię wam tylko moje 'luźne' zdanie, a nie podejście naukowe czy psychologiczne).

Dlaczego w ogóle stajemy przed takim wyborem? Każdy człowiek jest osobną jednostką różniącą się między sobą bardziej lub mniej ale KAŻDY ma jeden i ten sam cel niezmienny od tysięcy lat ... być szczęśliwym. Pytania w stylu 'Jak powinienem/powinnam postąpić?' mówią nam, iż zastanawiamy się nad tym co uczyni nas bardziej spełnionymi. Bez względu na status w naszym sercu (czy to będąc sam/sama czy w związku), stajemy przed takim wyborem ... Z jakiegoś powodu. Przecież nie, myślimy o otworzeniu parasola, kiedy z nieba nie pada deszcz. Poznając partnera, myślimy czy jest odpowiedni dla nas, a będąc w relacji możemy na przykład się zastanawiać 'Moze warto zerwać znajomość ... Może będę szczęśliwy/szczęśliwsza'.
A więc serce czy rozum? Każdy decyzje podejmuje samodzielnie i jest odpowiedzialny za podjęty werdykt. To co dla jednego jest dobrym krokiem, w drugiej osobie może uczynić lęk, gdyż nie postąpi według własnej duszy. Warto jednak zadać sobie kilka pytań:

1. Czy za 10 lat mogę żałować tej decyzji?
2. Czy podejmując taką a nie inną decyzję, będę mogła/mógł popatrzeć na siebie w lustrze i powiedzieć 'to było moje zdanie, zgodne z moimi pragnieniami'?
3. Co może mi dać dobrego każda z obcji, i która ma więcej pozytywów w odniesieniu do  moich pragnień?
4. Czy idąc za głosem serca będę szczęśliwsza/szczęśliwszy, czy to rozum uczyni to, że będzie łatwiej mi się żyło?

Już te 4 pytania powinny ułatwić wam podjęcie słusznej obcji wyjścia z sytuacji. Teraz jednak chcę podzielić się z Wami pewnym moim przemyśleniem. Miłość jak wiadomo nie ma barier, bo przecież to uczucie nie materialność, kolor skóry, wiek, wzrost, odległość i inne komplikacje. Więc jeśli 'posłuchanie' głosu serca nie czyni krzywdy nikomu a może sprawić w nas poczucie bycia osobą kochaną, szanowaną, piękną, cenioną, ważną to 'pójście' za uczuciem jest słuszną decyzją. Wiem, kiedy stajemy przed takim wyborem to każda z 'dróg' ma plusy i minusy (jeśliby tak nie było... Nie byłoby by też tego dylematu), ale jeśli serce doprowadzi do poczucia się szczęśliwą/szczęśliwym to negatywne strony nie są ważne. Ale jeśli np się kogoś kocha i chce z nim być lecz umysł podpowiada 'ucieczkę', bo jesteś świadomy/świadoma negatywnych konsekwencji 'bycia' razem ... To nie warto słuchać serca tylko rozumu, bo to on sprawi więcej dobrego w naszym świecie.

Życzę, wam by uczucia i rozsądek szły w waszym życiu w parze a jeśli jest inaczej ... Żyjcie w zgodzie z waszym dobrem, sumieniem, pragnieniem szczęścia. Pozdrawiam
                              WrażliwyOutsider


środa, 17 lipca 2019

Ojcostwo - wybór dojrzałego mężczyzny


Ostatnio zająłem się tematem samotnych matek ... Tym razem chcę przejść na drugą stronę i zagłębić się w temat facetów, którzy decydują sie na bycie ojcem i tych uciskających od odpowiedzialności. Wszystkie przemyślenia są mojego autorstwa. Zachęcam do przeczytania i komentowania

Każdy mężczyzna, ma różne role w świecie. Jedynymi z największych z nich jest 'bycie ojcem i mężem'. Co to jednak znaczy? Tatą nie jest człowiek, którego geny posiada dziecko, lecz osoba dojrzała i mądra oddająca całego siebie dla dobra potomstwa i kobiety. Wiele jest mężczyzn porzucających kobiety i wyrzekających się swojego pokrewieństwa z poczętym człowiekiem. Takie zachowanie jest całkowicie niedojrzałe, a nawet powiem więcej ... To postawa całkowicie przeciwna 'męskości'. Facet jest odpowiedzialny za siebie i swoją 'Panią' ale i za cały ich związek. Nie może pozwolić sobie na bezmyślne poczynania 'dużego dziecka', chcącego tylko zaspokoić potrzebę, nie myśląc o konsekwencjach. Odpowiedzialność męska, dotyczy również przyszłego potomka. Samiec nie może dopuścić do niechcianej ciąży np. w momencie w którym para nie jest na nią gotowa lub ich obecne życie nie jest odpowiednie dla świadomego zapłodnienia. A kiedy w złym momencie dwie kreski pojawią się na teście ciążowym, partner musi 'przyjać to na klatę' i zrobić co musi by sobie poradzić z tym ... We dwoje (ale o tym w innym wpisie). Mniej znana piosenka Pana Piotra Rubika opowiada o momencie w którym mężczyzna dowiaduje się o byciu tatą za dziewięć miesięcy. Przyszły ojciec ... Jest szczęśliwy ..  tak bardzo szczęśliwy. Czyż to nie piękne, kiedy facet chce mieć dziecko. Jest na tyle dojrzały by cieszyć się tego faktu ... A nie uciekać. A co w momencie, kiedy wolna kobieta mająca swoje 'małe Skarby' już na świecie, chce wejść w związek z osobnikiem płci męskiej? To nie przeszkoda. Tak wiele dam zostaje skreślona z listy przyszłych partnerek tylko z powodu udanego porodu, jakiś czas temu. To przecież niedorzeczne. Dzieci/dziecko nie może być przyczyna nieszczęścia matki lub jej odrzucenia jako 'drugą połowę'. Jeśli kocha się kobietę ... Kocha się ją 'całą' z jej wyglądem przeszłością, doświadczeniem, dziećmi, braku 'formy' po ciąży ... Z wszystkim. To jest dojrzałe myślenie świadomości mężczyzny.

Ale co wtedy kiedy już się jest w związku z Panią z dzieckiem lub ma się je z partnerką. Gdzieś przeczytałem cytat, który mówił, że najlepsze co może mężczyzna zrobić dla potomka to kochać jego matkę. To prawda. Młody człowiek poznając świat, wzoruje relacje międzyludzkie właśnie na oglądaniu rodziców. Jeśli widzi miłość, dobro, szacunek, ciepło ... To przyjmuje, iż to jest właściwe. Pokazywanie dobrego przykładu ... To już duży krok w życiu rodzinnym.

A jakie jest moje własne doświadczenie. Ostatnie zbliżenie płciowe, było z myślą o odpowiedzialności, nie pozwoliłbym sobie na dziecko jeśli oboje nie bylibyśmy pewni, że tego chcemy. Dlatego, nawet przez myśl mi nie przyszło, by penetrować narząd płciowy kobiecy (100% pewność nie zajścia w ciążę). Obecnie nie jest barierą, dwoje dzieci z osobą chcącą być ze mną w relacji. 
Kochajmy kobiety w 'całości', bo miłość ... nie zna granic
                                       WrażliwyOutsider

wtorek, 16 lipca 2019

'Bohaterki' codzienności - Samotne matki

Kolejny post poświęcony hołdzie kobietom (nie wiem czemu nie zrobiłem osobnego cyklu poświęconemu Paniom), a dokładnie konkretnym postawą w życiu niektórych ... Matkom samotnie wychowującym swoje pociechy.

Kobiety to niezwykłe istoty. Prócz piękna fizycznego kryją go również w sobie. W tych niewinnych ciałach znajduje się wiele siły, odwagi, cierpliwości, wyrozumiałości, wytrzymałości oraz ... Bezgranicznej miłości. Mówię tutaj o Paniach w konkretnej grupie mianowicie o tych które znają swoją kobiecość i wartość. Właśnie wśród nich znajdują się samotne matki, które oddają całą siebie dla dobra swojego potomstwa ... Nie patrząc na przeciwności losu. Znam takie niewiasty i im bardziej je poznaję tym więcej mam do nich szacunku. W Polsce słyszymy coraz częściej o samotnych dzieciobójczyniach czy partnerkom przyzwalającym na krzywdzenie własnego dziecka przez mężczyznę lub same są sprawczyniami tej krzywdy. Teraz nie będę zajmować się tymi ludźmi, powiem tylko, iż patrząc na te osoby ... Bardziej doceniam 'dobre' matki. Bez względu na charakter tych Pań, to, że zgodziły się wychować swojego syna/córkę samotnie najlepiej jak potrafią zasługuje na uznanie. Wyobraźni sobie damę niewyspaną bo często wstawała do swojego dziecka w nocy a w ciągu dnia pracuje na kilka etatów by móc godnie żyć wraz z potomkiem. Wraca zmęczona do domu i ma jeszcze czas chwilę pobyć z 'pierworodnym'. Zobaczmy też oczami wyobraźni kobietę idącą wcześnie rano z małą córka do przedszkola by po odprowadzeniu jej, 'biec' szybko do pracy.

Czy takie niewiasty nie zasługują na podziw? Zasługują jak najbardziej. Facet zaplodni i potrafi zostawić partnerkę w ciąży. A to przecież ona dostaje mdłości, dba o siebie, ogranicza choćby w tym by się nie przemęczać lub nie pić alkoholu, to jej brzuch rośnie ponieważ rozwija się w niej nowy człowiek. Po 9 miesięcach w ogromnych, niewyobrażalnych bólach go rodzi, później wychowuje, uczy jak rozróżnić dobro od zła, pokazuje mu świat, uczy jeść i szanować innych. Widzi (jako jedyny rodzić) pierwszy krok pociechy, słuszy pierwsze słowo, cieszy z pierwszych sukcesów i wyciera pierwszą łzę. Owszem samotnej mamie pomagają inni ludzie np jej rodzice czy przyjaciele ale ... To ona jest ta najważniejszą osobą w życiu małego dziecka ... Obywatela naszego kraju, od którego zależy los państwa.

                                Wrażliwy outsider




poniedziałek, 15 lipca 2019

*Gniazdo feniksa* (9)

Witam. Chciałbym powiadomić, iż poniedziałkowy post pojawi się na blogu w dniu jutrzejszym. Przepraszam za wyjątkową zmianę terminu. Zapraszam we wtorek  i środę na nowy artykuł. Zmiana jest jednorazowa, wpisy będą tradycyjnie w poniedziałek środę i piątek oraz specjalne w wybrane weekendy. Pozdrawiam 🙂

                                WrażliwyOutsider

sobota, 13 lipca 2019

5 płatek róży: Seks w związku


Temat, który poruszam w weekendowym poście, był pomijany we wcześniejszych wpisach. Przyczyną tego było to, iż wątek miłości, przyjaźni w związku, jego wartościach czy wzajemnym szacunku, jest ważniejszy. Tym razem poruszę tą jakże ... Intymną sprawę, gdyż mam co do niej swoje przemyślenia, poglądy. Przeznaczę ten artykuł charakterowi współżycia w relacji, jego błędom... Może będzie okazja przeznaczenia kiedyś postów konkretnemu jego czynnikowi.

Potrzeba seksualna jest jedną z podstawowych pragnień człowieka. Jest w pewnym stopniu bezwarunkowa lecz potrafimy panować nad swoimi popędami i mamy rozsądek. Nie pozwala nam to na współżycie choćby w niekorzystnych warunkach czy nie dopuszcza do czynów prowadzących do zdrady. Wierność w związku jest kwestią podstawową. Zajmę się tutaj jednak pewnymi sytuacjami czy postawami, które zdarzają się w naszym społeczeństwie. Pierwszą z nich jest tak zwany 'seks na zgodę'. Zbliżenie płciowe nigdy nie powinno być potwierdzeniem porozumienia po kłótni czy 'pieczątką' na dokumencie pojednania. Seks powinien być przyjemnością, dla każdej ze stron. Podarowania siebie partnerowi bardziej a nie 'nagrodą' czy 'wyzwaniem'. Wiele młodych mężczyzn traktuje dziewczynę przedmiotowo chcąc jak najszybciej 'skonsumować' związek. Jest to wielkim błędem i prostacką postawą 'niedojrzałego' samca. Nie stosowne jest też by namawiać kogoś do współżycia, nalegać, wywoływać presję na nim. 'Pójście z kimś do łóżka' zależy od wielu czynników między innymi od: bezpieczeństwa w relacji, komfortu, gotowości i świadomej decyzji. Oboje ze stron muszą dobrowolnie poddać się aktu miłosnemu. Jest to warunek konieczny do czerpania satysfakcji z takiej bliskości. Pewna bardzo szanowana osoba, kiedyś opowiadała przykład prawnej pary. Oboje chcieli współżyć. Znajdowali się na wysokim piętrze wieżowca lecz ona nie czuła się komfortowo. Poprosiła partnera o zasłonięcie okna. Chłopaki tłumaczył jej, iż to niepotrzebne bo wysokość na jakiej się znajdują nie pozwoli nikomu ich poglądach. Mężczyzna miał rację ... Nie było szans by mogli być podglądani ale ... Jego obowiązkiem było podejść do okna i zasłonić go. Facet, powinien zapewnić bezpieczeństwo i wygodę kobiety, nawet robiąc rzeczy nielogiczna ale potrzebne. Rozkosz obojga polega na szacunku do siebie, swoich potrzeb, oczekiwań, wymagań. Przed aktem płciowym, obie strony powinny się dowiedzieć co druga strona lubi podczas 'zbliżenia' a czego nie. Dzięki temu można uczynić seks przykniejszy bo ma się na uwadze zdanie partnera/partnerki. Kolejną kwestią jest traktowanie 'stosunku' jako obowiązku. Każdy człowiek jest osobną jednostką, ma swoje przemyślenia, doświadczenie, przeszłość, myśli, emocje, potrzeby, więc nie można wymagać by dochodziło seksu, kiedy jedna osoba chce a druga nie. To czyni związek po części udręka i niewolnictwem. Nie powinno się też traktować chłopaka/dziewczyny, męża/żony jako 'zabawki do zaspokajania', gdyż to myślenie prostackie i 'szczeniackie'. Mówiłem o obowiązkach mężczyzny w łóżku, lecz wielu osobników 'płci brzydszej' ... Chcę (czy potrafi) tylko penetrować narząd płciowy kobiecy... Nie wysilając się na inne formy podarowania przyjemności. Życzę każdemu facetowi po współżyciu (w którym 'używał' tylko zdolności manualnych) usłyszeć  'było mi lepiej niż mogłam sobie wyobrazić, nawet nie czułam, że nie doszło do penetracji, jesteś wspaniały'. Z drugiej strony oglądałem kiedyś film dokumentalny o kobiecym orgaźmie. Udowodnił on brak wiedzy amerykańskich mężczyzn o kobiecym ciele ... To jak mają być dobrymi kochankami? Ja osobiście bardzo mocno przygotowałem się do seksu. Poznałem kobiece ciało, oraz sposób stymulacji konkretnych miejsc. Kupiłem nawet wibrator łechtaczkowy by dać damom więcej satysfakcji niżeli może fizycznie mężczyzna z powodu np ograniczenia w szybkości. To nie wstyd. Taki gadżet pomaga wzmocnić doznania podczas penetracji. Ale błędy istnieją w samym postrzeganiu współżycia. Trzeba powiedzieć sobie jasno 'Stosunek płciowy nie rozwiąże naszych problemów w związku. Nie jest podstawą miłości, nie naprawi relacji, nie zbliży nas do siebie'. 'Konsumpcja' związku jest tylko dodatkiem, który urozmaici życie we dwoje, i może pomóc w polepszeniu dobrego kontaktu ... a nie stworzy taki kontakt.

Przedstawiłem niektóre z wielu złych postaw 'w łóżku'. Mam nadzieję, że opisałem problemy jasno i wyraźnie, oraz zmotywowałem do głębszej refleksji. Wybaczcie za dużą szczerość i bezpośredniość tego wpisu.

Kochajcie się. Bóg dał nam przyjemność podczas stosunku płciowego byśmy cieszyli się nim. Ludzie oraz nieliczne gatunki ze świata zwierząt odczuwają rozkosz podczas kopulacji. Życzę wam udanego seksu, pełnego uniesień. Ale pamiętajcie ... Szanujcie partnera/partnerkę, uwzględniajcie jego potrzeby i fantazje oraz traktujcie seks jako sposób okazania uczyć ... Piękny sposób ... Bo współżycie może być sztuką. Uczyńcie z niego obraz szacunku i miłości
                      WrażliwyOutsider



*Gniazdo feniksa* (8)

Zachęcam do śledzenia mojego bloga, bo już w tej weekend pojawi się nowy artykuł. Będzie dotyczyć tematu związkowego ... Zapraszam i życzę miłego dnia ☺️

piątek, 12 lipca 2019

Uczyńmy życie prostszym


Wiem co pomyślicie. Nie będę mówić: 'życie jest piękne', 'ciesz się każdym dniem', oraz motywować w stylu 'dasz sobie radę' (byłbym wtedy hipokrytą). Takie 'hasła' nie pomagają a nawet czynią odwrotny 'efekt' od zamierzonego. Funkcjonowanie na ziemi jest trudne i męczące. Nie przypomina pięknej bajki, a tym samym rzadko kiedy zdarza się 'Happy End'. Piękny jest świat. Nikt w to nie wątpi widząc tęczę po burzy, lub zachód słońca.  Nie jestem coach'em, mówca motywacyjnym... Wręcz przeciwnie ... Daleko mi do niego. Poprostu nie chcę was kłamać, sprzedawać tanich tekstów ... Tylko trzeźwy pogląd na sytuację, gdyż szanuję każdego z Was. Dosyć tego wstępu ... Przejdźmy do sedna sprawy.

Ustaliliśmy, iż funkcjonowanie człowieka jest trudne ... Więc o co chodzi z tą 'prostotą' w życiu? Ludzie na przykład przez swoje postawy, pośpiech, brak rozumienia pewnych tematów, wartości, emocje czy choćby styl życia, lubią sobie utrudniać codzienność. Ile osób, denerwuje się choćby korkiem na drodze. Zgadzam się, przez niego możemy się spóźnić na ustalone spotkanie, do pracy, teatru ...lecz czy przez zdenerwowanie sytuacją, korek stanie się mniejszy? Nie jest to możliwe, więc czy jest sens szargać sobie zdrowie takimi emocjami. Czasami czujemy negatywne reakcje organizmu, w sytuacjach w jakich nie jest to wskazane, gdyż nic nie zmienią. Długa kolejka do kasy w supermarkecie nie zmniejszy się przez złe uczucia, słowa które padły z naszych ust nie cofniemy, naszego zachowania w przeszłości nie zmienimy. Ale nie tylko to co było, lub co jest obecnie, ale na co nie mamy wpływu, nas denerwuje. Przyszłość również nas niepokoi. A przecież 'to co będzie' jest niewiadomą. Więc czujemy lęk czy zdenerwowanie ... Wyobrażeniem w naszych głowach, wizją stworzoną przez nas umysł, nie mająca nic związanego z prawdą. Nie jestem po to by podpowiedzieć, sposób na radzenie sobie z emocjami ale by otworzyć oczy na sprawę naszych złych uczuć. Uświadomienie sobie w sytuacji stresowej tego, że czujemy się tak niepotrzebnie, to pierwszy krok do 'spokoju ducha'. Przeszłość ma nas uczyć, by w przyszłości postąpić inaczej jeśli zachowało się nieodpowiednio a nie by nas męczyło poczucie winy. Przyszłość zostawmy losowi/Bogu/przeznaczeniu, nie zadręczajmy się wizja naszej wyobraźni. Oczywiście, róbmy plany, ale nie pozwólmy sobie na pochłonięcie naszego serca przez czarne scenariusze... Skupmy się na dobrej stronie tego co będzie.

Następna rzecz, która utrudnia nam życie to nasze 'blokady' spowodowane dumą, godnością, honorem, czy pychą. Wyobraźmy sobie małżeństwo po ogromnej kłótni. Nastały tak zwane 'ciche dni'. Żadna ze stron nie chcę 'wyciągnąć' pierwsza ręki na zgodę. Mężczyzna i kobieta smucą się tym co się stało, chodzą jak 'struci' ale myślą 'Niech On/Ona pierwsza będzie chciała zgody'. I tak mijają kolejne dni i nikt nie chce 'przełamać' ciszy, choć każda osoba w związku ma ją dość. Czy nie jest poprostu łatwiej podejść i 'po ludzku' powiedzieć ukochanej/ukochanemu 'Słuchaj, nie chcę już by było między nami źle, nie wiem kto powinien chcieć pojednania bardziej, nie ważne jest to w tym momencie, porozmawiajmy na spokojnie, proszę, kocham Cię i chcę by było między nami dobrze'. Chwila odwagi, schowania dumy do kieszeni ... I łatwo można rozwiązać problem.

Ale prostotę można pokazać, przez pozbawianie siebie okazji do zbędnych przemyśleń. Gdzieś czytałem, że założyciel 'Apple' Steve Jobs przez swój charakterystyczy strój pokazywał swoją filozofię minimalistyczną. Jego szafa przepełniona była czarnymi jednolitymi golfami, by nie musieć zawracać sobie głowy tym co ubrać rano (każdego dnia miał czysty, wyprany ... Choć wyglądało jakby chodził wciąż w jednym). Ja osobiście od dłuższego czasu jadam takie samo śniadanie (mimo, że spotykam się z niezrozumieniem otoczenia pod tym względem), lub kupuję lody jednej firmy i jednego smaku, mimo wielu innych smaków tej marki (zazwyczaj wolę, 'klasyczne', 'pierwotne' produkty niżeli tysiąca jego modyfikacji). Poprostu, jest lżej wiedząc, że nie trzeba myśleć nad wyborem. Nie muszę też jechać gdzieś daleko, by wypocząć od cywilizacji. Ostatnio uciekam do lasu. Poprostu pomyśleć, żyć obecną chwilą wśród natury.

Opisałem prostotę na przykładach emocji, relacji, podejścia do codzienności ale można ułatwić sobie życie na wielu płaszczyznach. Dzieci są mistrzami w sprawach 'upraszczania'. Kiedy są śpiące, pocierają oczy, gdy chcą głośno rozmawiać ... Robią to bez względu na otoczenie. Płaczą kiedyś im źle i śmieją szczerze gdy coś ich rozbawi. Nie ukrywają nic. Są tak ... Niezwykle prości. Uczmy się nie utrudniać sobie życia. Tego wam życzę z całego serca. Pozdrawiam
                                WrażliwyOutsider


czwartek, 11 lipca 2019

*Gniazdo feniksa* (7)

Gotowi na nowy post? Wyczekujące ... Już dziś się pojawi. Pozdrawiam 🙂

                          WrażliwyOutsider

środa, 10 lipca 2019

Postawy: Wiarzyć, gdy wokoło tyle zwątpienia


Tak, będę mówić o wierze ... Ale nie będę przekonywać nikogo do wiary, ani naruszać czyjąś wolną wolę. Nie zamierzam tez mówić stricte teologicznych teorii czy przytaczać wersetów z Biblii. Przedstawię temat z perspektywy obserwatora. Zachęcam serdecznie do przeczytania i komentowania

Naukowcy amerykańscy w 2010 roku opublikowali badania, które pokazały, iż Największą religia świata jest chrześcijaństwo. Nie znalazłem świeższych wyników. Chciałbym jednak skupić się na obywatelach Państwa Polskiego, w którym to katolików jest najwięcej. W szkołach, domach uczono nas, że przy figurkach świętych, krzyżach, kościołach i tak dalej, powinno się przeżegnać. Jadąc autobusem, zauważyłem tylko jedną osobę, która to robi... Mnie. Tak mało osób w ogóle przyznaje się do wiary. Dlaczego? Co powoduje zwątpienie lub zaniku wiary? Moim zdaniem, pośpiech, gonitwa za życiem, które ucieka, zamazuje nam wiele ważnych kwestii. Tak napięty styl życia, nie pozwala dojrzeć sensu istnienia. Problemy nas dotykające, oraz nie umiejętność ich rozwiązywania, rodzą w nas pytania retorycznego typu: 'Dlaczego mnie to spotkało?' lub stwierdzenia 'To nie sprawiedliwe...'. Brak autorytetów w Kościele, gdyż 'przedstawiciele' tej instytucji, budzą w nas obrzydzenie oraz gniew, zamiast podziwu. Biblia czytana w dzisiejszych czasach, brzmi jak mit czy legenda. Ciężko uwierzyć w 'glos z nieba', 'Gorejacy krzew', 'rozstąpywanie morza', 'chodzenie po tabli wody' czy cuda (ale o nich będzie osobny artykuł. O cudach które dzieją się koło nas). Mimo, iż postać Jezusa ma swoje odwzorowanie w historii (nie tylko religii), to i tak łatwiej nam uwierzyć w Napoleona niżeli mężczyzny w białych szatach i zarostem. Coraz więcej wśród nas ateistów lub osób mówiących o sobie: 'wierzacy ale nie praktykujący'. Sam traciłem wiarę wiele razy ... By zdobyć ją na nowo. Nauczyło mnie to wielu rzeczy. Na przykład: tego, że nie musimy czegoś rozumieć, by w to wierzyć. Każdy z nas nie wątpi w istnienie innych planet... Ale czy ktoś na własne oczy je zobaczył? Wątpię. Większe od ziemi kule nad nami ... Ale ich nie widzimy ... Ale każdy wie, iż są prawdziwe. Tak samo z moją wiarą w Boga. Czuję jego obecność, jak czuje się wiatr, też niewidoczny. Doświadczyłem w moim życiu wielu okropnych rzeczy, cierpienia, straty, odrzucenia, depresji ... Nawet utraciłem nadzieję ( a niby umiera ostatnia) ... Wiara pozostała...  nawet wyjąć z bólu. Sam nie wiem dlaczego, ale mogę powiedzieć ... teraz po latach ... 'moja wiara jest niezłomna'.

Nie jestem dewotą. Nie uważam siebie za pobożnego czy przesadnie religijnego. Nie chodzę do kościoła, klnę, nie lubię księży i daleko mi do 'świętego'. Postawa 'wierzacy ale nie praktykujący' jednak mnie nie dotyczy. Gdyż ... Takie słowa to iluzja, okłamywanie siebie. 'Praktykować' nie znaczy 'chodzić do kościoła'. Przebywanie w tej budowli nie uczyni nikogo chrześcijaninem. Warto zapytać samego siebie ... Co robię dla wiary przed samym sobą ... Nie przed ludźmi?

Życzę wam takiej 'niezłomnej' wiary w cokolwiek ... Siebie, miłość, dobro, los przeznaczenie. By choćby nie wiem co, nie utracić jej przy najmniejszej próbie. Pozdrawiam i do następnego razu

                               WrażliwyOutsider

wtorek, 9 lipca 2019

poniedziałek, 8 lipca 2019

4 płatek róży: Szacunek w związku

O szacunku wspomniałem już w kategorii wartości we 'dwoje'. Jednakże teraz chcę się bardziej zagłębić w temat. Przeznaczyć mu cały artykuł... Gdyż to kwestia bez której nie będzie można stwierdzić trwałej relacji.
Gdy o tym piszę, przed oczami pojawia mi się obraz pewnego znanego mi małżeństwa. Podczas trwania jakiejś uroczystości rodzinnej, w której brało udział wiele osób spokrewnionych, czy znajomych (w tym ja), jeden człowiek szykowała się do wyjścia. 'Pan domu' rozmawiał przy drzwiach z ubierającym się mężczyzną. W pewnym momencie (nie pamiętam, za czego sprawą), gdy tylko pojawiła się żona gospodarza koło niego on wśród wielu krzątających się ludziach... Dotknął piersi kobiety (przez ubranie) tłumacząc, iż to jest naturalne bo ona jest jego. Gdy to zobaczyłem, bardzo poważnie zastanowiłem się nad szacunkiem w związku. Jakiś czas wcześniej owy facet leżał na łóżku z bosymi stopami. W 'dyskusji' między innymi ze mną, żona dotknęła stóp męża mówiąc: 'tylko jego stóp nie brzydzę się dotykać'. Ten przykład, jest pokazaniem poważania dla mężczyzny. Skrajne dowody, ale obrazujące, iż równowaga szacunku, jest w niektórych 'duetach' zaburzona. Co więc oznacza szacunek w 'parze'. Słuchanie partnera i branie pod uwagę jego opinii. Jeśli 'druga połowa' nie akceptuje czegoś, lub nie lubi, staramy się to ograniczyć , zmienić (dochodząc do kompromisu) lub całkowicie zlikwidować. Docenianie ukochanej/ukochanego za rzeczy z których można być dumnym. Nic tak nie demotywuje, jak brak zauważenia starań. Zaspokajanie potrzeb tej drugiej osoby. Nie mówię tutaj o seksie ale i okazywania miłości, zrozumienia, bliskości. Kolejna kwestią jest troska, wsparcie, pomoc. Każdy z nas jest tylko człowiekiem. Jeśli ukochany/ukochana to akceptuje, to łatwiej jest żyć we dwójkę. Sprawianie przyjemności kobiecie na przykład: kwiaty, spacer, kolacja masarz powiedzą jej 'jestem Kochana i ważna'. Umiejętność rozmowy, oraz sztuka wyrarzania swojego niezadowolenia w rozsądny sposób. Pomyślmy, iż ta osoba, na którą jesteśmy źli ... To ta sama wspaniała 'postać' której wyszeptałaś/wyszeptałeś 'kocham Cię' do ucha, lub byłaś/byłeś w kinie. Nie pozwól by Twoje zdenerwowanie skrzywdziło ta osobę. Szacunek pokazać można poprzez bycie wsparciem, obrońcom, siłą, opiekunem gdy 'druga połowa' jest w ciąży.
Zobacz ile rzeczy można zrobić ... Nie zmarnuj tego.
Traktuj partnera z dobrocią i miłością... Bo związek to 2 osoby... I tylko My możemy uczynić go szczęśliwym

                                      WrażliwyOutsider

   

niedziela, 7 lipca 2019

sobota, 6 lipca 2019

Dzieci - mali nauczyciele


Witam. Weekendowy post chciałem poświęcić lżejszej tematyce. Kwestia jaką chcę poruszyć, mimo iż banalna, to daje do myślenia. Zastanówmy się chwilę, czego możemy nauczyć się ... Od dzieci.

Osóbki o bardzo młodym wieku charakteryzują się, naiwnością, brakiem wiedzy, czy choćby beztroską ... Czego nauczycielami mogą być? Otóż przez swój pogląd na świat, ludzi, życie mogą być ważnymi 'mentorami'. Opowiem najpierw o dorosłych. Zastanawialiście się drudzy czytelnicy, dlaczego święta Bożego Narodzenia przestały posiadać, swój urok? Pięknie pokazała to animacja 'Ekspres Polarny'. Dźwięk dzwoneczka z sań Świętego Mikołaja, słyszą tylko dzieci. Dorośli z biegiem czasu, stają się zbyt nakierowani na konsumpcjonizm. W ich życie wkrada się monotonia, brak ciekawości świata, wiary, oraz ból, strach... Realizm i prawda niszcząca dzieciństwo. Czar pryska. Wspomniałem o tym chcąc pokazać wielką przepaść między dzieckiem a dorosłym w trakcie trwania życia. Człowieka z biegiem lat dopada ... Rzeczywistość. Przeżywa upokorzenie, pierwsze miłości i ból zakończenia związku, pogoń za pracą, niepewna przyszłość, później nadmiar obowiązków. Zmienia się światopogląd. Zakładamy maski, postawy ułatwiające przetrwanie ... Tracąc z oczy to co najważniejsze.

Teraz wypisze rzeczy, których mogą nauczyć nas te małe istoty, nie zmienione przez świat:
*Naturalności ... bycia poprostu sobą, nie udając emocji, nie ukrywać łez ani szczerego śmiechu. Bycia tak blisko swojego 'Ja' bez względu na konsekwencje.
*Cieszenia się chwilą. Każdy powinien brać ze świata to co daje ... Teraz w tym momencie.
*Szczerości. Jakby każdy mówił sobie prawdę (w łagodny sposób nie tak brutalnie jak dzieci), świat pozbyłby się obłudy, fałszu. Każdy chciałby znać prawdę.
*Cieszyć się z małych rzeczy. Nasi mali przyjaciele nie potrzebują zabawek za kilkanaście tysięcy złotych, nie gonią za nowinkami technologicznymi. Nawet kiedy nie mają w obecnej chwili kupnej rzeczy do zabawy stworzą mieć z patyka lub pojeżdżą samochodem z fotela
*Tak przechodzimy do kolejnego punktu. Wyobraźnia. Mając twórczą naturę, życie dostałoby więcej kolorów.

Uczmy się od naszych dzieci. Słuchamy ich, kochajmy bo to przecież nasze małe skarby ... I dobzi nauczyciele


                            WrażliwyOutsider

*Gniazdo feniksa* (4)

Dzień Dobry po piątkowym poważnym temacie. Zapraszam wszystkich na lżejszy post 'weekendowy' który pojawi się dzisiaj lub jutro. Pozdrawiam

                                     WrażliwyOutsider

          

piątek, 5 lipca 2019

Anioły w ludzkim ciele - Kobiety


Witam. Oto kolejny ukłon w stronę kobiet. Uważam, że zasługują One na największy szacunek i uznanie. Napisałem już o 'kanonie piękna' a teraz zajmę się tematem szowinizmu. Zapraszam gorąco do przeczytania.

Panie, to najbardziej niedocenianych postaci w życiu człowieka. Co jest ogromnym błędem, gdyż to one powinny stać na piedestale ... To o nich powinno się pisać wiersze czy śpiewać pieśni. Pomniki na ich cześć powinno się stawiać w każdym dużym mieście. Zaraz wyjaśnię dlaczego tak uważam, ale najpierw powiedzmy sobie, jak Panie były i są traktowane. Poniżanie, gardzenie, i całkowita zależność od mężczyzny, była na początku dziennym. 'Najstarszy zawód świata' był zarezerwowany dla kobiet i kojarzony TYLKO z nimi (mimo, iż współcześnie Panowie też zarabiają na życie w ten sposób). Jak to się zaczęło? Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Nie umiem sobie wyobrazić, jak bardzo kobieta musiała czuć się 'przedmiotowo', iż zdecydowała się na zaspokajanie potrzeb seksualnych faceta za pieniądze. W krajach arabskich nie mogą pokazać mężczyźnie nawet twarzy, dopuki nie będą małżeństwem. W niektórych krajach Panowie mogą się ożenić z małymi dziewczynkami, które umierają przy pierwszym stosunku z 'mężem'. Czego społeczeństwo uczy młode damy od najmłodszych lat? Oglądałem kiedyś piękny film o dziewczynie pochodzącej z Samalii, która uciekła z domu w wieku 13 lat, po tym jak dowiedziała się, że ma wyjść za mąż dużo starszego od siebie. Później zrobiła światowa karierę w świecie mody i napisała powieść o swoim życiu. Piszę o tym, gdyż w jej plemieniu każdemu małemu dziecko płci żeńskiej 'zaszywali' narząd płciowy i tylko mąż podczas pierwszego stosunku mógł rozciąć szwy. Brak mi słów, by opisać taka postawę. Ale nie musimy szukać daleko. W Polsce, również bardzo duży było dyskryminacji kobiet w postaci szowinizmu. Dzisiaj łamie się ten stereotyp który utworzył się przed laty, mówiący 'Kobiety do kuchni a faceci do pracy'. Mentalność ludzi pozostał z zamierzchłych czasów. Ile razy chłopczyk słyszy 'nie płacz jak baba' lub inne tego typu określenia. Jednakże, zejdźmy tematyki historycznej czy społecznej a skupmy się nad religią, której wyznawców jest najwięcej w skali całej ludzkości. Mowa o Chrześcijaństwie. Kobieta już na samym początku istnienia świata przedstawionego w Piśmie Świętym, jest ukazana jako ... Sprawczyni wszelkiego zła. Biblia opisuje przecież Ewę jako nierozsądna, naiwna osobę. Dalsza część studiowania 'Świętej Księgi' pokazuje takie sytuacje jak na przykład ciąża Elżbiety (która była w podeszłym wieku więc była przez ludzi wyśmiewana), chęć ukamienowania Marii Magdaleny za jej niemoralną profesję. Warto też przytoczyć cytat, mędrca kościoła, Świętego Tomasza z Akwinu (1225 -1275) który brzmi: „Wartość kobiety polega na jej zdolnościach rozrodczych i możliwości wykorzystania do prac domowych”. To jedno zdanie ujawnia jak bardzo małym szacunkiem Kościół obdaża Panie.

Ale dosyć o traktowaniu dam w niewłaściwy sposób! Każda przedstawicielka 'płci pięknej' jest wyjątkowa. Wytłumaczę to następująco. Każdy człowiek, bez względu na to czy się 'urodził' czy 'urodziła' ... Jest na tym świecie dzięki kobiecie (z małym udziałem mężczyzny). Możecie czytać moje słowa, dzięki swojej mamie, za jej sprawą i decyzją każdy z nas ma możliwość podziwiać zachody słońca, miliony gwiazd na nieboskłonie czy nawet najmniejszego kolorowego motyla. Warto podziękować mamie, iż możecie czuć powiew wiatru czy ciepło słońca. Bo to Ona mimo skurczów, mdłości wyrzeczeń, ograniczeń, wahań nastroju, ciężaru rosnącego brzucha dotrwała by wydać każdego na świat. Ludzkie ciało może wytrzymać 45 jednostek w skali bólu ... Kobieta rodzi potomka przeżywając 57 jednostek. Nikt kto, nie doświadczył tego uczucia, nie jest w stanie sobie wyobrazić ogromu tego cierpienia. I to wszystko byś Ty mógł żyć czasami kosztem własnego 'istnienia'. Ale pomijając kwestie ciążowe. Co miesiąc, przez prawie całe życie mieć silny ból pod brzuchem trwający kilka dni to horror. Nikt z mężczyzn nie chciałby doznawać 'okresu'. Ale idźmy o krok dalej. Każdy dorastający chłopak, przestaje potrzebować tak bardzo uwagi mamy a pragnie zainteresowania płci przeciwnej. Zaczynają mu się podobać długie włosy i miły uśmiech. Zauważa to pierwszy raz. Magiczne emocje. Zakochuje się. Miłość jest najpiękniejszym uczuciem... Bez Kobiety, niemożliwym (w podstawowym wariancie). Przeżywa wiele cudownych chwil, aż w końcu chłopak słyszy 'bedziesz tatą'. Każdemu życzę usłyszeć to, gdy potrzebuje tych słów. Szczęście wtedy jest nieograniczone. Rodzi się kolejny potomek ... Dzięki Damie  ... Czy choćby z tego powodu ... Panie nie zasługuje na szacunek?

                                  WrażliwyOutsider

Źródła: mateusz.pl

poniedziałek, 1 lipca 2019

2 płatek róży: Miłość - przyjaźń

'Witam w poniedziałkowym blogu. Tytuł mógłby wskazywać, iż będziemy się zajmować sprawą wyboru : Miłość? A może przyjaźń? ... Błąd. Dylemat w kwestii statusu związku, zostawiam wam, gdy przyjdzie moment 'postawienia wszystkiego na jedną kartę'. Teraz skupmy się, na innej ... Równie poważnej sprawie. Związku z przyjacielem. Wiem jak to brzmi. Już wyjaśniam

'Sprawdzając' kiedyś tłumaczenie piosenki pod tytułem 'Lucky' autorstwa Jason'a Mraz i Colbie Caillat przeczytałem tekst 'Jestem szczęściarzem, bo kobieta którą kocham jest moim najlepszym przyjacielem'. Zastanowiłem się nad tym. Każdy określa podstawowe relacje takie jako: 'znajomi', 'koledzy', 'przyjaciele', związek' (w zależności od 'siły' uczucia), ale rzadko się mówi o 'zwiazku z przyjacielem'. Znacie moją skłonność znajomości definicji, niektórych zwrotów. Według 'sjp.pwn.pl' przyjaźń to: 'bliskie, serdeczne stosunki z kimś oparte na wzajemnej życzliwości i zaufaniu; też: życzliwość, serdeczność okazywana komuś'. Ciekawostką jest, że nie ma jednoznacznej, ogólnej, profesjonalnej definicji 'miłości' ponieważ wiele dziedzin nauki, postrzega to uczucie na swój sposób (od biologii, przez chemię a na filozofii kończąc). Faktem jest jednak to, iż 'miłowanie' istnieje, jest prawdziwe. Dla mnie to słowo oznacza 'pragnienie bycia z kimś zawsze ... Bez względu na wszystko ... Być gotowym na każdą kłótnie, rozlane mleko, każdy siwy włos i zmarszczkę, byle to przeżyć, lub doświadczyć tego z tą wyjątkową osobą'. Romantyczna wizja, wiem. Ale pytanie brzmi: Czy można być w związku z przyjacielem? Czy może kochanie przyjaciela jest złe? Moim zadaniem przyjaźń w związku jest bardzo ważna. Wyobraźmy sobie długoletnia relacje emocjonalną lub małżeństwo w dzisiejszych czasach. Oboje pracują, czasami wręcz mijają się w pogoni za karierą, zarobkami. Mają małe lub starsze dzieci, którym sprawdzają pracę domową lub chodzą na wywiadówki. Ona gotuje obiad, który On często musi sobie odgrzewać po powrocie z miejsca pracy. Kłócą się o drobiazgi, martwią lub boją. Nie czuć w nich nawet iskry namiętności czy wzniosłych uczyć. Mało rozmawiają, mają swoje światy, do których uciekają w wolnej chwili. Spacery we dwoje czy oglądanie telewizji, to już przeszłość. Stają się dla siebie 'zwykłymi' ludźmi.  Rutyna. Ktoś pomyśli 'zwykły związek jakich tysiące'. Zgadza się, ale czy nie warto poprostu 'lubieć' swojego wybranka/wybrankę. Można kochać, ale się męczyć w związku, miłować ale się 'dusić' z tą drugą osobą. Ile razy żona powie koleżance 'kocham go... Ale nie umiem na niego patrzeć... Coś do niego czuję, ale jestem szczęśliwa jak go nie ma w domu, gdy ja w nim jestem'. Znam osobę, która widząc, iż dzwoni małżonek mówi 'Czego on k***a chce!?' ... Ale jest z nim piętnaście lat, nie potrafi nic zmienić. Przyjaźnić się z partnerką to znaczy, razem się śmiać, wspierać, troszczyć, pomagać, szanować, rozmawiać ... Poprostu lubieć go jako osobę ... Nie tylko kochać jako swojego faceta ale najlepiej by się uciekło od niego w środku nocy ... Bo nie obdarowuje go sympatią. Kiedy ostatnio usłyszałaś/usłyszałaś słowa 'uwielbiam Cię' lub 'dobrze, że jesteś'. Powtarzam, relacja to ludzie ... I to My sami, sprawiamy, iż wygląda, tak jak wygląda. Czy nie warto zawalczyć o nią... na nowo?

Życie człowieka trwa stosunkowo krótko, patrząc z perspektywy czasu istnienia świata. Zmieniały się ery, epoki, kanony piękna, priorytety, wartości, poglądy ... Najważniejszy jest czas w którym żyjemy obecnie. Jeśli 'dzisiaj', nie zadasz o związek, to 'jutro' będzie nadal niezbyt przyjemny. Czy naprawdę Ty sama/sam oraz Twoja 'druga połowa' nie zasługujecie na przyjaźń (jeśli Cię nie krzywdzi swoim zachowaniem)?

Pomyślmy, więc co możemy zrobić by było lepiej. Mimo, iż nie daje porad chciałbym byś poprostu pomyślał/pomyślała: co się stało, iż się od siebie oddalilście? Czy ten mężczyzna/kobieta którą widzisz teraz ... Nie jest ta osobą którą tak lubiałaś/lubiłeś kiedyś? Jest tylko trochę starsza, może z większą wagą, liczniejszymi zmarszczkami, inną fryzura ... Ale to ona ... Ta wyjątkowa postać z Twojego snu.  Jeśli nie rani Cię tylko wtargnęła w wasze życie rutyna ... Odrodzcie się razem na nowo, jak kiedyś. Spróbujcie od małych rzeczy ... Może jednego komplementu?

*Życzę wam przyjaźni w związku ... Wtedy łatwiej jest razem trwać 😘*

                                     WrażliwyOutsider

*Gniazdo feniksa* 11

Wybaczcie, że nie było posta wczoraj ale z powodu nowych zajęć oraz napiętego grafiku nie byłem w stanie go dodać. Nowy artykuł już na blogu...